Torgersen: Zabrakło jednego strzelania, a mielibyśmy złoty medal olimpijski

Trener Tobias Torgersen przyznał po biegu, że  jest dumny ze swoich podopiecznych. Przypomnijmy, że Monika Hojnisz, Magdalena Gwizdoń, Krystyna Guzik i Weronika Nowakowska po heroicznej walce zajęły siódme miejsce w olimpijskim wyścigu sztafet.

Norweg trenerem kadry został wiosną ubiegłego roku i w tym krótkim czasie udało mu się zjednoczyć rozbity zespół. Celem był dobry start na igrzyskach. Po niezbyt udanym początku Monika Hojnisz wywalczyła szóste miejsce w biegu indywidualnym, a sztafeta wywalczyła szóstą lokatę.

- Kiedy obejmowałem reprezentację Polski dziewięć miesięcy temu, powiedziałem dziewczynom, że moim życzeniem jest, żebyśmy wszystko robili razem. Jako jedna drużyna, składająca się z sześciu dziewczyn. Dziewczyny powiedziały: "Dobrze, kupujemy to, spróbujemy zrobić to razem!". Były lepsze i gorsze momenty, ale cały czas byliśmy jedną drużyną. Przeszliśmy długą drogę i... zabrakło jednego strzelania, a mielibyśmy złoty medal olimpijski - powiedział Torgersen w wywiadzie dla portalu SportoweFakty.pl.

- Po sztafecie czuję pustkę w środku. Ten bieg był niesamowicie emocjonalny. Jestem bardzo dumny, że nasza drużyna stanęła na starcie i dała taki występ w sztafecie olimpijskiej. Nie spodziewaliśmy się, że będziemy prowadzić po ostatniej zmianie. Chcieliśmy tu walczyć o czołową szóstkę. Postawiliśmy Weronikę w szalonej pozycji, żeby biegła jako liderka biegu i strzelała jako pierwsza. To mogło nałożyć na nią dodatkową presję. Po zawodach powiedziałem Weronice, że jestem z niej dumny. I że jest mi przykro, że postawiłem ją w tak trudnej sytuacji, wystawiając na ostatnią zmianę. Zapewniłem też, że gdybym dostał jutro szansę ustawienia drużyny na kolejną sztafetę, to zrobiłbym dokładnie tak samo - dodał.

Dla reprezentacji Polski to był ostatni występ na igrzyskach w Pjongczang. Do zakończenia sezonu jeszcze trzy starty pucharowe: w Kontiolahti, Oslo oraz Tjumeni.