Szalony bieg sztafet! Świetny występ Polek!

Emocjami z tego biegu możnaby rozdzielić kilka innych. Mistrzyniami olimpijskimi w sztafecie kobiet zostały Białorusinki. Polki cały czas utrzymywały się w czołówce, dwukrotnie obejmowały prowadzenie, ale zajęły ostatecznie siódme miejsce.

To był szalony bieg. Trudne warunki powodowały, że zawodniczki często myliły się na strzelnicy, a sytuacja w czołówce zmieniała się jak w kalejdoskopie. Właśnie fatalne strzelanie spowodowało, że z walki o medale wypadły Niemki, które przed startem były uznawane za murowane faworytki do medalu. Rywalizację zakończyły jednak z dużą stratą do podium. Preuss, Herrmann i Hildebrand musiały pokonywać trzy rundy karne i nawet starania Laury Dahlmeier o odrobienie strat nie poskutkowały tylko ósmym miejscem.

Nasze zawodniczki były widoczne od samego początku. Monika Hojnisz dobrze zaczęła, bardzo szybko przebiła się do przodu i nawet przez dłuższą chwilę przewodziła stawce. Na strzelnicy już tak dobrze nie było – jeden dobierany pocisk w postawie leżąc, dwa w postawie stojąc – spowodowały, że na trasę ruszała jako jedenasta ze stratą czterdziestu sekund do Lisy Vittozzi. Polka pobiegła jednak bardzo dobrze uzyskując drugi czas zmiany w tej specjalności i na ostatniej rundzie biegowej wyprzedziła aż cztery rywalki. Gwizdoń na swoją zmianę ruszała jako siódma.

Druga z Polek natrafiła na bardzo trudne warunki na strzelnicy, w których poradziła sobie nadzwyczaj dobrze. Dobierała co prawda po razie podczas każdej z prób, ale rywalki strzelały dużo gorzej i Polka awansowała po swoim drugim strzelaniu na piąte miejsce. Do mety swojej zmiany Gwizdoń wyprzedzona przez Kuźminę i Dorin Habert dotarła jako siódma, ale strata zaledwie 25 sekund do prowadzących Finek wciąż dawała szansę na włączenie się do walki o podium.

Po piątym strzelaniu nastroje w polskim obozie podupadły. Krystyna Guzik spudłowała czterokrotnie, co spowodowało konieczność pokonania karnej rundy. Rywalki też jednak nie popisywały się skutecznością strzelecką i Polska wciąż traciła tylko około pół minuty do liderek. Stójka to już popis Guzik, która co prawda raz dobierała, ale w tych okolicznościach oznaczało to awans na drugie miejsce. Na trasie Polka błyskawicznie rozprawiła się z Dzinarą Alimbekawą z Białorusi i Weronika Nowakowska ruszała na trasę jako pierwsza z przewagą ośmiu sekund nad Francją!

Rywalizującej na ostatniej zmianie Nowakowskiej przyszło rywalizować z medalistkami tych igrzysk: Darią Domraczewą, Hanną Oeberg, Anais Bescond oraz Marte Olsbu. Polka robiła co mogła, ale rywalki okazały się silniejsze. Jeszcze po pierwszym strzelaniu Nowakowska znajdowała się na trzecim miejscu, po stójce spadła jednak na siódmą lokatę. Do podium traciła wówczas 15 sekund. Na ostatnim okrążeniu udało jej się wyprzedzić Irene Cadurisch, ale na finiszu ostatecznie uległa Szwajcarce przyprowadzając sztafetę na siódmej pozycji.

W czołówce jak w kalejdoskopie - prowadzenie zmieniało się kilkukrotnie. Za sprawą Vittozzi i Wierer na prowadzeniu znajdowały się Włoszki, ale gorsza dyspozycja Gontier i Sanfilippo spowodowała, że sztafeta Italii zajęła jedynie dziewiąte miejsce. W międzyczasie na pierwszym miejscu biegła również Anastazja Kuźmina, która jednak zawaliła stójkę. Słowaczki do końca utrzymywały jednak miejsce w czołówce zajmując wysokie piąte miejsce. W dobry stylu z igrzyskami pożegnała się Kaisa Makarainen, to właśnie Finki prowadziły na półmetku. Słabsze koleżanki nie były jednak w stanie dotrzeć do mety w czołówce i biathlonistki z Finlandii finiszowały jako piętnaste.

Niespodziewanie wygrały Białorusinki. Spokojnie rozpoczęła Nadieżda Skardino, która dobiegła co prawda na dziesiątym miejscu, ale ze stratą umożliwiającą dalszą walkę. Drugi czas swojej zmiany uzyskała Irina Krywko, która dobiła do czołówki. Dzinara Alimbekawa się w niej utrzymała, a Daria Domraczewa postawiła kropkę nad "i"zostając tym samym najbardziej utytułowaną biathlonistką igrzysk olimpijskich. To jej czwarty złoty medal, dzięki któremu wyprzedziła Kati Wilhelm i Anastazję Kuźminę - obie mają trzy tytuły mistrzowskie.

W gronie kandydatek do podium wymieniane była sztafeta Szwecji. Do ostatniego strzelania niewiele jednak wskazywało, żeby zawodniczki z tego kraju były w stanie wywalczyć medal. Persson, Brorsson i Magnusson pobiegły nadzwyczaj dyskretnie. Pudłowały, ale nie biegały karnej rundy, co cały czas utrzymywało zespół przy nadziei, że jakiś cud pozwoli wysforować się na czoło. Tym cudem była Hanna Oeberg. Mistrzyni olimpijska w biegu na 15km wygrała swoją zmianę i przesunęła się z ósmego miejsca aż na drugą pozycję. Oeberg w walce o srebro wyprzedziła na ostatniej pętli Anais Bescond. Francuzki mają jednak prawo do zadowolenia - jako jedyne z faworytek stanęły na podium.

Warto podkreślić, że zespoły z pierwszych trzech miejsc nie biegały karnych rund. Białorusinki dobierały dziewięć, Szwedki dwanaście, a Francuzki czternaście dodatkowych pocisków. W stawce była jeszcze tylko jedna drużyna z zerem w rubryce z karnymi rundami. To Szwajcaria, która zajęła szóste miejsce.

Zawód oprócz Niemek sprawiły medalistki poprzednich igrzysk. O ile Norweżki, które w Soczi miały srebro tu były bliskie powtórzenia tego wyniku i finalnie zajęły czwarte miejsce, o tyle występ Ukrainek i Czeszek zakończył się blamażem. Oba te zespoły przez cały wyścig szwendały się w drugiej dziesiątce i na mecie zajęły odpowiednio jedenaste i dwunaste miejsce.

WYNIKI