Galeria Mistrzów: Rosjanka w służbie Słowacji

Gdy Anastazja Kuźmina zmieniała obywatelstwo, Rosjanie pewni swojego kadrowego bogactwa bez zastanowienia zgodzili się na transfer drugoplanowej zawodniczki. Od tego czasu niezmiennie co cztery lata mogą sobie pluć w brodę.

O tym, że w Anastazji Kuzminie drzemie spory potencjał, baczni obserwatorzy wiedzieli przynajmniej od 2003 roku. Wtedy - jeszcze pod panieńskim nazwiskiem Szypulina i jeszcze w barwach Rosji - wywalczyła trzy medale mistrzostw świata juniorów w Kościelisku. Umiejętności potwierdzała w następnych latach - na podium stawała też na podobnych zawodach w Haute Marienne i Kontiolahiti, ale wciąż nie potrafiła wdrapać się na jego najwyższy stopień. Tę umiejętność przysposobiła sobie nieco później.

Przejście do rywalizacji seniorów nie było dla Szipuliny łatwe. Rosyjscy trenerzy w pierwszej dekadzie XXI wieku mogli przebierać w znakomitych zawodniczkach jak w ulęgałkach i z bohaterki naszego tekstu korzystali nader oszczędnie. W barwach reprezentacji Rosji zaliczyła ledwie kilka epizodów w Pucharze Świata w sezonach 2005/06 i w pierwszej fazie edycji 2006/07. W grudniu 2006 roku musiała przerwać starty z powodu ciąży. I właśnie ta macierzyńska pauza wywarła znaczny wpływ na dalszą karierę Rosjanki.

Szypulina powiła syna, a wkrótce wyszła za mąż za Daniela Kuźmina - biegacza narciarskiego rosyjskiego pochodzenia, który reprezentował co prawda Izrael, ale osiadł w słowackiej Bańskiej Bystrzycy. Tam też przeprowadziła się i wznowiła treningi Anastazja. Nie umknęło to uwadze miejscowych władz biathlonu, które szybko złożyły jej propozycje startów w barwach Słowacji. Jak wspominaliśmy na wstępie Rosjanie nie robili żadnych problemów w zmianie barw narodowych, dzięki czemu Kuźmina nie musiała odbywać dwuletniej karencji. Decyzja ta umożliwiła jej start na igrzyskach w Vancouver. 

Słowacki paszport Kuzmina odebrała 18 grudnia 2008 roku i od razu pognała do Martell na Puchar IBU, gdzie dzień później spełniła zasady kwalifikacji do Pucharu Świata. 20 grudnia mogła już startować w Pucharze Świata w Hochfilzen jako Słowaczka. Szalone tempo! Nic dziwnego, że jej kariera nabrała rozpędu. Już w lutym 2009 roku mogła się cieszyć z pierwszego sukcesu w seniorskiej karierze - srebrnego medalu w biegu masowym podczas mistrzostw świata w koreańskim Pjongczang.

Co było dalej? Przedstawiać nie trzeba. Złoto raz, złoto dwa - Kuźmina została pierwszą biathlonistką, której udało się obronić mistrzostwo olimpijskie w sprincie. Po igrzyskach w Soczi zrobiła sobie przerwę. Od marca 2014 roku do grudnia 2016 roku nie oglądaliśmy jej w zawodach Pucharu Świata (w międzyczasie urodziła córkę). Początkowo jej powrót wyglądał niemrawo. W sezonie 2016/17 opuszczała wiele zawodów i ledwie dwukrotnie zajmowała lokaty w pierwszej dziesiątce. Zapowiedziała, że po sezonie olimpijskim zakończy karierę.

Z pewnością wielu było już takich, którzy twierdzili, że sportowo będzie dogorywać. Matka dwójki dzieci, grubo po trzydziestce nie ma prawa liczyć się w profesjonalnym sporcie. Nic bardziej mylnego. Kuźmina od początku sezonu 2017/18 pokazuje życiową formę. Odniosła cztery zwycięstwa, dołożyła do tego trzy drugie miejsca, co przy niepewnej formie większości rywalek oznaczało, że na swoje trzecie igrzyska w karierze wyleciała jako liderka Pucharu Świata.

Jak na złość w swojej koronnej konkurencji, czyli w sprincie, jej nie wyszło. Zajęła ledwie trzynaste miejsce, ale powetowała sobie to w kolejnych startach: srebro w biegu pościgowym oraz w biegu indywidualnym, złoto w biegu masowym. Łącznie z sześcioma medalami - trzema złotymi i trzema srebrnymi w klasyfikacji biathlonowych multimedalistek igrzysk zajmuje drugie miejsce tuż za Kati Wilhelm.

Ciekawe jak się czują ludzie, którzy tak lekką ręką oddali Kużminę Słowakom? Sama zawodniczka pewnie nie żałuje. Nawet jeśli jakimś cudem przebiłaby się do pierwszej reprezentacji Rosji, miałaby spore problemy by nie dać się uwikłać w jakiś dopingowy skandal. Zapewne nie oglądalibyśmy jej w Pjongczang, tak jak nie oglądamy Antona Szypulina - jej brata, który nie został dopuszczony do startu w Korei przez MKOl.

Kuźmina może na cały ten bałagan w rosyjskim biathlonie popatrzeć z góry. Najwyższy stopień olimpijskiego podium to bardzo dobry punkt widokowy.

Powiązane osoby

 Słowacja | kobieta | Anastazja Kuźmina