Boe się odgrywa, Fourcade bez medalu

Bieg indywidualny mężczyzn dostarczył sporo emocji. Gdy wydawało się, że Johannes Boe po dwóch pudłach nie będzie już się liczył w walce o wygraną, rywale zaczęli pudłować i Norweg został mistrzem olimpijskim. Z dobrej strony w Pjongczang pokazał się Grzegorz Guzik, który zajął 33. miejsce.

Johannes Boe startował z numerem dziewiątym, więc na mecie meldował się jako pierwszy z kandydatów do medalu. Biegł jak zawsze, a więc bardzo szybko, ale bagaż dwóch minut kary za pudła podczas pierwszego i ostatniego strzelania powodowały, że jego szanse na zwycięstwo wyglądały marnie. Zwłaszcza, że do przodu i na dodatek bez pudeł parł Martin Fourcade. Francuz pogubił się jednak podczas ostatniego strzelania. Miał solidny zapas nad Norwegiem i mógł sobie pozwolić na jeden niecelny strzał. Na swoje nieszczęście spudłował aż dwa razy - w dziewiętnastym i dwudziestym strzale! To oznaczało nie tylko porażkę z Boe, ale nawet brak jakiegokolwiek medalu. Fourcade skończył na piątym miejscu.

Dla Boe to dopiero pierwszy medal olimpijski. Norweg był wyraźnie wzruszony triumfem i gdy już wszyscy zawodnicy dobiegli do mety, nowy mistrz olimpijski utonął w objęciach starszego brata Tarjei. U obu było widać było cieknące łezki...

"Big Time Player" - takim przydomkiem okrzyknięto Jakova Faka. Wszystko dlatego, że Chorwat jest specjalistą od dużych imprez. Ma medal IO z Vancouver, stawał również na podium MŚ w 2009, 2012, 2013 i 2015 roku. Ostatnie dwa sezony z powodu chorób i kontuzji miał stracone, ale w tym wrócił i zwłaszcza jego początek miał bardzo udany. Reprezentant Słowenii strzelał bezbłędnie i uzyskał drugi wynik. O 5,5 sekundy przegrał z Boe, ale jednocześnie wygrał o blisko dziesięć sekund z Dominikiem Landertingerem zapewniając sobie srebro.

Austriak również nie pudłował, ale jego na podium się nie spodziewano. Przed sezonem chorował i starty rozpoczął z opóźnieniem pokazując się dopiero w Oberhofie. Zwłaszcza forma biegowa pozostawiała wiele do życzenia. Dzisiaj również pod tym względem nie błyszczał - aż 26 biathlonistów pobiegło szybciej, jednak to on dzięki świetnemu strzelaniu może się cieszyć z brązu. W jego przypadku to już czwarty olimpijski medal w karierze.

Kolejny świetny występ zaliczył Sebastian Samuelsson. Szwed potwierdził, że drugie miejsce w biegu na dochodzenie nie było dziełem przypadku. Spudłował tylko raz i zajął czwarte miejsce. Do medalu zabrakło mu piętnastu sekund. Reprezentanci Trzech Koron będą niezwykle groźni w biegach sztafetowych. Fredrik Lindstroem zajął bowiem ósmą lokatę, a do statniego strzelania w walce o zwycięstwo liczył się Jesper Nelin. Trzeci z Szwedów spudłował jednak trzykrotnie i zajął ostatecznie 23. miejsce.

Gdyby za igrzyska olimpijskie przyznawano punkty Pucharu Świata, Grzegorz Guzik mógłby dopisać do swojego dorobku kolejnych osiem "oczek". Polak coraz pewniej poczyna sobie na biathlonowych trasach. Dzisiaj spudłował tylko dwa razy - podczas trzeciego i czwartego strzelania. Na półmetku plasował się nawet w czołowej dwudziestce! Oprócz strzelania w osiągnięciu na mecie 33. miejsca pomógł również niezły czas biegu. Polak był szybszy od czterdziestu biathlonistów.  W klasyfikacji dzisiejszego biegu wyprzedził m. in. mistrzów świata Simona Schemppa i Lowella Baileya oraz medalistę tych igrzysk Dominika Windischa.

Andrzej Nędza-Kubiniec już tak dobrze się nie zaprezentował. Drugi z Polaków zbierał karne minuty, łącznie na swoim koncie miał ich pięć i z 73. czasem biegu sklasyfikowany został na 79. pozycji.

WYNIKI

Powiązane osoby

 Norwegia | mężczyzna | Johannes Thingnes Boe

 Polska | mężczyzna | Grzegorz Guzik

 Austria | mężczyzna | Dominik Landertinger

 Słowenia | mężczyzna | Jakov Fak