Czesi potwierdzają przynależność do czołówki

Dwa dni Igrzysk Olimpijskich, dwa dni zawodów biathlonowych, dwa medale – srebro i brąz. Czescy biathloniści po raz kolejny udowadniają, że należą do światowej czołówki.

Do 2014 roku nasi południowi sąsiedzi nie mieli na swoim koncie żadnego olimpijskiego sukcesu. W Soczi worek z medalami się rozwiązał. Czesi aż pięciokrotnie stawali na podium. Ich medalowa passa zdaje się trwać nadal. W rozegranych do tej pory dwóch biegach wywalczyli dwa medale. Brąz w sprincie pań wywalczyła Veronika Vitkova, a w rywalizacji mężczyzn na najkrótszym dystansie srebro zdobył Michal Krcmar.

- Krcmar spisał się fenomenalnie. Od kilku sezonów pojawiał się w czołowej dziesiątce i w końcu jego forma musiała eksplodować. Wydarzyło się to w najlepszym możliwym momencie – powiedział Jiri Hamza prezes Czeskiego Związku Biathlonu.

Michal Krcmar do tej pory tylko raz w zawodach Pucharu Świata stanął na podium. Trzecią lokatę wywalczył rok temu w niemieckim Rupholding w biegu pościgowym. W biegu sprinterskim jego najlepszym rezultatem było dziewiąte miejsce.

- Przed igrzyskami powiedziałem, że jesteśmy w stanie walczyć o medale w każdej konkurencji. Co innego jednak walczyć, a co innego zdobywać. To niesamowite – dodał Hamza.

Medale przedstawicieli biathlonu są jedynymi, które na swoim koncie ma reprezentacja Czech po dwóch dniach rywalizacji w Pjongczang.

- Sukces Michala jest zasługą bezbłędnego strzelania, ale jego bieg był równie doskonały. Jest to obecnie najszybszy biathlonista w naszej reprezentacji. Cieszę się, że opanował stres i pokazał to na co było go stać. W Soczi w 2014 roku był z nami jako najmłodszy członek zespołu. Przez cztery lata ciężko trenował i zdobywał doświadczenie, a dziś wywalczył zasłużone srebro. Krcmar jest szczerym, uczciwym i troskliwym chłopakiem. Tworzy świetną parę z Ondrejem Moravcem, z którym zwykle przebywa w pokoju. Uzupełniają się. Ondrej chętnie dzieli się doświadczeniem z Michala, a ten z kolei potrafi go odpowiednio zmotywować - wyznał Ondrej Rybar, trener czeskiej kadry.

Dla medalistów był to bardzo męczący dzień, ponieważ po zawodach nie mogli od razu udać się do hotelu.

- Jest już prawie druga w nocy, a ja cały czas byłem zajęty. Wywiady, konferencje prasowe, kontrola antydopingowa, szybkie jedzenie, powitanie w wiosce olimpijskiej - nie miałem nawet chwili dla siebie. Teraz czeka mnie zasłużony odpoczynek, a potem rozpoczną się przygotowania do kolejnych startów – powiedział srebrny medalista w sprincie Michal Krcmar.

Veronika Vitkova wywalczyła już drugi medal igrzysk olimpijski. Po raz pierwszy na olimpijskim podium stanęła w Soczi w sztafecie mieszanej.

- Wszystko dotarło do mnie podczas dekoracji. Zdałam sobie sprawę, że to nie był żart, wszystko się wydarzyło naprawdę. Na podium było zimniej niż w trakcie samej rywalizacji, ale na medal warto było czekać. Jest cudowny! Wiem, że mogę w biegu pościgowym powalczyć z najlepszymi i być może znowu wywalczyć medal. W biathlonie nic do końca jednak nie wiadomo – powiedziała Vitkova.

O kolejne medale czescy biathloniści powalczą już w poniedziałek.

 - Wydaje się, że ta rywalizacja będzie bardzo interesująca, ponieważ w obu biegach wiele gwiazd będzie musiało gonić. W sprincie słabo spisali się Martin Fourcade i bracia Boe, a wśród pań Kaisa Makarainen i Daria Domraczewa. Będą atakować z tyłu i być może będą bardziej nerwowi niż zawodnicy z przodu. Czekamy na wyrównaną i sprawiedliwą walkę – dodał Rybar.

Powiązane osoby

 Czechy | mężczyzna | Michal Krcmar

 Czechy | kobieta | Veronika Vitkova