Olimpijskie pościgi nie są polską specjalnością

Miejsca pod koniec drugiej dziesiątki to maksimum, co do tej pory udawało się osiągnąć polskim biathlonistom i biathlonistkom w swoich olimpijskich występach w biegach pościgowych. Największym awansem pochwalić się może Agnieszka Cyl.

Pod względem emocji z pewnością najlepiej wspominamy bieg sprzed czterech lat, w którym Monika Hojnisz ostatnim bezbłędnym strzelaniem mogła włączyć się do walki o podium. Spudłowała dwa razy i spadła na dziewietnaste miejsce, które jest najwyższą lokatą wywalczoną przez reprezentantkę Polski na igrzyskach olimpijskich w biegu na dochodzenie. Względem sprintu Hojnisz poprawiła się jednak tylko o dwie lokaty. Pod tym względem najlepszy był występ Agnieszki Cyl w Vancouver, która podskoczyła aż o siedemnaście miejsc - z 42. na 25.

W rywalizacji mężczyzn najlepsze wyniki w biegu pościgowym notował Tomasz Sikora, który dwukrotnie - w Turynie i Vancouver - plasował się na osiemnastej pozycji. Z tym drugim występem związany jest największy awans. Najlepszy polski biathlonista wszech czasów przesunął się wówczas z 29. miejsca po sprincie. 

Warto dodać, że Grzegorz Guzik będzie czwartym polskim biathlonistą, który wystartuje w biegu pościgowym na igrzyskach. Wcześniej dokonywali tego Tomasz Sikora, Wiesław Ziemianin oraz Wojciech Kozub.