Cztery lata temu mimo, że w sprincie startowało czterech Polaków, żadnemu nie udało się awansować do biegu pościgowego. W Pjongczang mamy dwóch reprezentantów, z czego jeden wystartuje w poniedziałek w następnej konkurencji igrzysk, a drugi był tego blisko. - Ten wynik jest i tak poniżej moich oczekiwań - powiedział Grzegorz Guzik.

Guzik spudłował dwa razy w stójce i zajął 59. miejsce. Po biegu w rozmowie z dziennikarzem portalu Onet.pl przyznał, że liczył na lepszy rezultat.

- Naprawdę fajne było strzelanie w pozycji leżącej. I to mimo tego, że już miałem bardzo zmarznięte palce i ciężko było wyczuć spust. W "stójce" wkradły się dwa błędy. Może właśnie przez te zmarznięte palce. Nie ma się co jednak tłumaczyć, bo warunki każdy miał takie same - powiedział. - Chcę powtórzyć na igrzyskach wynik z Pucharu Świata w Anterselvie, gdzie zajmowałem 30. i 31. miejsce. Wiem, że stać mnie na to - dodał.

Andrzej Nędza-Kubiniec zajął 68. lokatę. Podobnie jak Guzik spudłował dwa razy, choć w odróżnieniu od kolegi z kadry miało to miejsce podczas pierwszego strzelania.

- Jestem zadowolony ze strzelania, choć na treningach wychodziło mi ono znacznie lepiej. Zwłaszcza ten "leżak". Nie wiem, czy te dwie rundy karne, to efekt moich błędów, czy może wietrznych warunków. Dobrze biegło mi się przez pierwsze 6,5 kilometra. wtedy moje nogi nagle się zatrzymały. Głowa chciała biec dalej, ale nogi nie były w stanie. Kompletnie ich nie czułem na podbiegu. Przez to nie ubywało mi drogi  - tłumaczył Nędza-Kubiniec cytowany przez Onet.pl. Biathlonista z Kościeliska wystartuje w Pjongczang jeszcze w biegu indywidualnym oraz sztafecie mieszanej.

Guzika zobaczymy wcześniej, bo już jutro stanie na starcie biegu pościgowego. Jego początek o 13:00 czasu polskiego.

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Andrzej Nędza-Kubiniec

 Polska | mężczyzna | Grzegorz Guzik