Ale to już było: Sprint mężczyzn w Soczi

Powtórki sprzed czterech lat nie będzie, bo Ole Einar Bjoerndalen zamiast w stroju startowym Norwegii widywany jest w Pjongczang w dresie reprezentacji Białorusi. Przypomnijmy sobie okoliczności, w jakich sięgał po swój siódmy tytuł mistrza olimpijskiego.

Igrzyska w Soczi rozpoczęły się od mocnego uderzenia. Pierwszą konkurencję, sprint mężczyzn, wygrał Ole Einar Bjoerndalen – żywa legenda biathlonu. Tego nie spodziewał się chyba nikt. Co prawda Bjoerndalen przystępował do biegu z pozycji dwukrotnego mistrza olimpijskiego w tej specjalności, ale ostatnie cztery lata dla 40-letniego już zawodnika były wyjątkowo chude. "To był najprawdopodobniej mój drugi najlepszy bieg w karierze"Od ostatnich igrzysk zdołał wygrać zaledwie dwa biegi. Ostatni - 12 lutego 2012 roku, czyli dwa lata przed olimpijskim sprintem w Soczi. Trudno było przypuszczać, żeby mógł sięgnąć po swój siódmy złoty medal olimpijski. A jednak…

Utytułowany Norweg do igrzysk przygotowywał się własnym cyklem. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, bo złoto w sprincie wywalczył pomimo jednej karnej rundy. Bjoerndalen, który był najstarszym zawodnikiem w stawce, w drodze po zwycięstwo uzyskał bowiem jeden z najlepszych czasów biegowych! Na mecie gorszy o sekundę był Dominik Landertinger, a na najniższym stopniu podium ze stratą sześciu sekund stanął Jaroslav Soukup. Zarówno Austriak, jak i Czech strzelali bezbłędnie. Zawiedli ci, których pojedynek elektryzował przed startem – Martin Fourcade był szósty, a Emil Hegle Svendsen dopiero dziewiąty.

Reprezentanci Polski byli tłem dla pozostałych zawodników. Żaden z czterech naszych reprezentantów nie zdołał awansować do biegu na dochodzenie. Polska jako jedyny kraj, który wystawił pełen skład, nie miała swojego przedstawiciela w biegu pościgowym. Najbliżej awansu był Krzysztof Pływaczyk, który z jednym pudłem uplasował się na 64. miejscu. Bardzo słabo spisali się Rafał Lepel i Grzegorz Guzik. Zajęli oni kolejno drugie i trzecie miejsce od końca wygrywając jedynie z Kazachem Diasem Keneszewem.

Tekst pochodzi z książki "Biathlon. Kronika sezonu 2013/14" autorstwa Sebastiana Krystka i Bartosza Wlaźlaka.