Nieporozumienie na linii Norwegowie-organizatorzy igrzysk

Do zabawnej pomyłki doszło podczas realizacji zamówienia norweskich kucharzy do wioski olimpijskiej. - Będziemy smażyć omlety, gotować jajka, przygotowywać łososia z jajkiem sadzonym - powiedział jeden z szefów kuchni. O co chodzi?

Norweska reprezentacja na zimowe igrzyska jest bardzo liczna dlatego Norweski Komitet Olimpijski zadcydował o tym, żeby do wioski olimpijskiej zabrać swoich kucharzy. Wszystko po to by sportowcy z Norwegii nie byli zdani na łaskę organizatorów. Podczas próby przedolimpijskiej sporo osób narzekało bowiem na jedzenie serwowane w Korei.

Sztab kucharzy złożył zamówienie na produkty potrzebne do przygotowania posiłków. W przygotowaniu listy pomógł tłumacz Google'a. Podczas tłumaczenia doszło jednak do pomyłki i zamiast 1500 sztuk jaj, organizatorzy dostarczyli ich dziesięciokrotnie więcej.

 - Przyjechał do nas samochód w połowie wypełniony jajami. Byliśmy bardzo zaskoczeni, dostawcy wnosili paczki z jajami do kuchni i można było odnieść wrażenie, że nigdy się nie skończą. Zamiast 1500 sztuk otrzymaliśmy ich 15 tysięcy - powiedział jeden z norweskich szefów kuchni w wywiadzie dla NRK.

- Będziemy teraz smażyć omlety, gotować jajka, przygotowywać łososia z jajkiem sadzonym. Mamy nadzieję, że będziemy musieli upiec dużo cukrowych ciasteczek, którymi nagradzamy sportowców, którzy zdobywają medale - dodał.