Guzik: O tym, że zajmę niezłe miejsce dowiedziałem się dopiero na ostatnim podbiegu

Grzegorz Guzik po raz drugi w swojej karierze wywalczył pucharowe punkty. Polak zajął 30. miejsce w biegu sprinterskim w Anterselwie. Wyczyn tym większy, że wcale nie strzelał bezbłędnie.

Polak spudłował dwukrotnie – w swoim czwartym i piątym strzale podczas postawy leżąc. W sumie w stawce 109 zawodników tylko ośmiu było w stanie strzelać bezbłędnie. Warunki mimo, że na pozór dobre, były zdradliwe.

- Utrudnieniem było to, że na przystrzeliwaniu nie było słońca, a podczas zawodów już tak. Wielu zawodników na początku miało problemy podczas pierwszego strzelania. Mój leżak był całkiem dobry, te dwa strzały były minimalnie niecelne. Mogły wpaść, nie wpadły. Szkoda, ale nie wiadomo jakbym się potem zachował w stójce. Bardzo mi pomogło to, że pierwsze dwa okrążenia pokonywałem razem z Johannesem Kuehnem. Jego tempo bardzo mi odpowiadało, nie było tak, że później miałem problem ze stójką, która tym razem była przypilnowana – relacjonował po swoim starcie.

Poprzednio punkty Pucharu Świata Guzik wywalczył przed rokiem w Oberhofie. Wówczas spudłował raz i zajął 26. pozycję.

- O tym, że zajmę niezłe miejsce dowiedziałem się dopiero na ostatnim podbiegu. Nie spodziewałem się, że bieg się tak ułoży, że będę miał szansę na tak wysoką lokatę. Cieszę się, że to ostatnie kółko też było w moim wykonaniu niezłe, nie było tak, że się jakoś mocno osunąłem w klasyfikacji – powiedział Guzik, który wraz z Andrzejem Nędzą-Kubińcem wywalczyli kwalifikację na igrzyska olimpijskie w Pjongczang. - Szkoda Łukasza Szczurka, który ostatnio też zaczął pokazywać coraz lepszą formę biegową, ale niestety trzech miejsc już nie byliśmy w stanie zdobyć – dodał.

Krystyna Guzik, żona Grzegorza, podczas ostatnich wywiadów podkreślała jak duże znaczenie ma dla niej to czy podczas igrzysk towarzyszyć jej będzie mąż. Grzegorz podziela te uczucia.

- Jadąc gdzieś wspólnie nie tracimy czasu na rozmyślanie, co robi ta druga osoba. Jesteśmy razem, dbamy o siebie, wspieramy się. Jedno drugiego pcha do przodu. To będą nasze kolejne igrzyska, choć pierwsze jako małżeństwo. Fajnie byłoby wystartować razem w sztafecie, ale zobaczymy jakie plany będzie miał trener – powiedział.

Dla Grzegorza Guzika będzie to drugi olimpijski występ. W Soczi nie poszło po jego myśli. Zarówno w sprincie, jak i w biegu długim zajmował trzecie miejsca od końca.

- Na poprzednie igrzyska jechałem przygotowując się właściwie na własną rękę. Tych zgrupowań z kadrą było zaledwie kilka. Większość czasu trenowałem sam. Pojechałem do Soczi bardziej w nagrodę za to, że się przebiłem. Teraz mam apetyt na coś więcej. Chciałbym przynajmniej w jednym starcie zaprezentować się tak jak dzisiaj. Myślę, że byłoby to dla mnie satysfakcjonujące – ocenił.

Przed Guzikiem szansa na poprawę sytuacji w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Po dzisiejszym występie zajmuje w niej 77. miejsce. W sobotę bieg na dochodzenie, czyli konkurencja, w której zawodnik BLKS Żywiec do tej pory radził sobie nie najlepiej.

- Plan jest zawsze taki, żeby przebić się do przodu. Bieg dopiero napisze jednak swój scenariusz. Za mną jest wielu bardzo dobrych zawodników. Doskonale wiem o tym, że nie należy przeszarżować na pierwszych okrążeniach, trzeba mierzyć siły na zamiary. Najważniejsze i tak będzie jednak strzelanie, mam nadzieję, że uda się utrzymać koncentrację. Obyśmy robili to, co udaje się nam na treningach, a znowu będzie dobrze – zakończył.

Początek rywalizacji w biegu na dochodzenie o godzinie 15:00. Oprócz Grzegorza Guzika zobaczymy w nim również Andrzeja Nędzę-Kubińca. Wcześniej, bo o 13:15 start kobiet, w którym zaprezentuje się Kamila Żuk.

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Grzegorz Guzik