To mógł być całkiem udany dzień dla Krystyny Guzik i Moniki Hojnisz. Mógł być, bo ostatecznie nie był, a wszystko przez strzelanie numer cztery. Obie biathlonistki straciły szanse na niezły rezultat w biegu na 15km podczas ostatniej wizyty na strzelnicy.

Guzik i Hojnisz zaliczyły bliźniacze występy. Obie podczas pierwszych trzech prób strzeleckich spudłowały tylko po razie i w przypadku bezbłędnego ostatniego strzelania mogły liczyć na miejsce w drugiej dziesiątce, które gwarantowałoby występ w niedzielnym biegu masowym. Szkoda tym większa, że na strzelnicy panowały bardzo dobre warunki i naprawdę można było celnie strzelać.

- Wiatr dał się we znaki tylko podczas trzeciego strzelania, kiedy delikatnie wiało z lewej strony. Poza tym praktycznie bezwietrznie, trasa też bardzo dobrze przygotowana. Skąd te pudła na ostatnim strzelaniu? Źle stanęłam. Myślałam o tym, żeby poprawić postawę, ale ostatecznie tego nie zrobiłam, bo zależało mi na szybkim strzelaniu po to by kolejną rundę pobiec za Dorotheą Wierer. Wcześniejsze okrążenie pokonywałam razem z nią i odpowiadało mi tempo, która narzucała – zrelacjonowała Guzik, która zajęła ostatecznie 51. miejsce.

Monika Hojnisz uplasowała się pięć lokat wyżej. Co w jej przypadku zawiodło?

- Człowiek z kółka na kółko jest coraz bardziej zmęczony, ale to nie jest żadne usprawiedliwienie.  Dzisiaj dobrze się czułam na strzelnicy, a to ostatnie strzelanie nie siadło. Wypadłam z rytmu, a gdy tak się dzieje to muszę się na nowo ustawić do strzału i wtedy najczęściej niestety pudłuje. Mam z tymi ostatnimi strzałami jakiś problem, będę go chciała wyeliminować na najbliższym zgrupowaniu. Muszę również popracować nad szybkością strzelania. Jak tak ostatnio porównywaliśmy czasy z trenerem to w sprincie w Oberhofie samym strzelaniem przegrałam minutę. Warto urywać te sekundy na strzelnicy, żeby później nie musieć się tyle męczyć na trasie – powiedziała Hojnisz.

- Latem to strzelanie w moim wykonaniu było zdecydowanie lepsze, czułam się spójna z karabinem. Od momentu gdy przyjechałam do Oberhofu, mam wrażenie jakby to nie był mój karabin. To sprawia, że nie jestem pewna siebie na strzelnicy, przykładam się do każdego strzału, a to niestety trwa. Brakuje mi automatyzmu – dodała.

Przed Guzik i Hojnisz w Ruhpolding jeszcze jeden start – bieg sztafetowy. Najprawdopodobniej będzie to ich ostatni występ przed igrzyskami olimpijskimi w Pjongczang. Polki nie wystąpią bowiem w Anterselwie, zamiast tego zostaną na zgrupowaniu w Ruhpolding. W jakim zestawieniu pokażą się w sobotę? To póki co wie tylko trener.

- Moim zdaniem ustawienie z Oberhofu jest optymalne. Wera jest najmocniejsza i  w tym momencie najpewniejsza na strzelnicy, więc jestem za tym, żeby kończyła sztafetę. Widzę, że trener nie boi się dokonywać zmian w ustawieniu, więc nie zdziwię się jak znowu zamiesza w kolejności – zakończyła Hojnisz.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Krystyna Guzik

 Polska | kobieta | Monika Hojnisz