Kto do Korei?

Za miesiąc, po zawodach PŚ w Anterselvie, zakończą się kwalifikacje olimpijskie. To dobry moment by przypomnieć ich zasady i podsumować aktualną sytuację.

Kluczową rolę w kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich w Pjongczangu odegrał zeszły sezon Pucharu Świata (2016/2017). Podstawowym kryterium decydującym o pulach startowych był ranking Pucharu Narodów za tamten sezon. Kraje, które uplasowały się w czołowej "5" tej klasyfikacji mogą wysłać do Korei 6 zawodników, państwa z lokat 6-20 mają prawo zgłosić do igrzysk po 5 biathlonistów, zaś 21. i 22. kraj z rankingu może reprezentować 2 zawodników. Niezależnie od tego czy federacja może zgłosić do zmagań olimpijskich 5 czy 6 biathlonistów, to w danym biegu mogą wystartować co najwyżej 4 osoby reprezentujące jedno państwo.

W Pucharze Narodów pań Polki zajęły 12. pozycję – co daje naszemu krajowi prawo wysłać do Azji 5 biathlonistek (i tym samym wystawić drużynę w rywalizacji żeńskich sztafet).

Polacy w tej klasyfikacji zajęli 23. lokatę – pierwszą, która nie daje gwarancji występu w Korei. Brak lokaty w czołowej "20" Pucharu Narodów oznacza niemożliwość wystawienia męskiej sztafety w Pjongczangu.

Na tym się jednak kwalifikacje biathlonowe nie kończą. W Korei ma wystąpić po 115 biathlonistów i biathlonistek, a pule startowe wynikające z Pucharu Narodów 2016/17 zapełniają 109 miejsc. Pozostałych 6 zostanie rozdysponowanych wśród państw, które nie znalazły się w gronie czołowych 22 w Pucharze Narodów. Przyznane zostaną na podstawie tzw. punktów IBU (według tego kryterium jeden kraj może zakwalifikować na igrzyska maksymalnie dwóch zawodników). O ile punkty Pucharu Świata są pojęciem powszechnie znanym, zasady punktacji Pucharu Narodów nie są obce wprawnym obserwatorom biathlonu, to z punktami IBU część czytelników styka się pewnie po raz pierwszy. W przeciwieństwie do Pucharu Świata i Pucharu Narodów punkty IBU nie są przyznawane za miejsca, ale za czasy. Nie wchodząc w zbytnie szczegóły: obliczana jest proporcja pomiędzy czasem jaki uzyskał zawodnik, a wynikiem zwycięzcy danych zawodów oraz (przy rozgrywkach niższej rangi, jak np. Puchar IBU) uwzględniana jest obsada zawodów. Im lepszy występ biathlonisty, tym zdobywa mniej punktów IBU (triumfatorzy biegów podczas PŚ otrzymują 0 pkt.). Ranking danego zawodnika to średnia arytmetyczna jego trzech najlepiej punktowanych występów według punktów IBU w ciągu ostatniego roku, punktowane są tylko sprinty i biegi długie.

Z polskiego punktu widzenia bardziej interesuje nas rywalizacja o te 6 miejsc wśród zawodników niż zawodniczek. Wśród biathlonistów, którzy nie uzyskali kwalifikacji na podstawie ubiegłorocznego Pucharu Narodów jest dwóch, którzy w miarę regularnie punktują w Pucharze Świata: reprezentujący Koreę Południową Timofiej Łapszyn (jako Rosjanin stawał na podium PŚ oraz mistrzostw Europy) oraz Niemiec w barwach Belgii - Michael Roesch (przed zmianą barw narodowych złoty medalista igrzysk olimpijskich w biathlonowej sztafecie z 2006). Ta dwójka może być pewna awansu na igrzyska dzięki niskim punktom IBU. O pozostałe 4 miejsca walka jest zacięta: w najlepszej sytuacji jest reprezentujący do niedawna Francję (medale mistrzostw świata juniorów) Florent Claude, który przypomniał o sobie ostatnio na PŚ w Hochfilzen jako członek belgijskiej sztafety, która do półmetka zawodów plasowała się w czołówce. Bliski zdobycia olimpijskiej kwalifikacji dla Polski jest Grzegorz Guzik, którego do występu w Korei przybliżył m.in. dobry występ podczas pucharu IBU w Sjusjoen w listopadzie. Według stanu na dziś dwa pozostałe miejsca kwalifikacyjne zajmują Japończycy: Mikito Tachizaki i Tsukasa Kobonoki. Pierwszy "pod kreską" jest Łukasz Szczurek, a o igrzyska walczą także m.in. Chorwat Kresimir Crnkovic, Koreańczyk Kim Yong-gyu, Brytyjczyk Scott Dixon, Grek Apostolos Angelis czy Andrzej Nędza-Kubiniec. Pamiętajmy jednak, że nawet jeśli trzech Polaków uplasuje się w czołowej "6" rankingu, to na igrzyska będzie mogło być wysłanych co najwyżej dwóch oraz że kwalifikacje nie są imienne – zdobywa się je dla kraju.

Można się spodziewać zmian w tej klasyfikacji - obecnie nawet 80 punktów IBU daje kwalifikację olimpijską, a jest to liczba, jaką otrzymuje np. zawodnik z ponad dwuminutową stratą do zwycięzcy sprintu podczas Pucharu Świata.

Ewentualne wypełnienie przez Polaków powyżej opisanych kryteriów międzynarodowych nie oznacza, że na pewno polecą na igrzyska. Ostateczną decyzję o kadrze na Pjongczang podejmują narodowe komitety olimpijskie (stawiające zawodnikom czasem dodatkowe wymagania). Co prawda cztery lata temu Polski Komitet Olimpijski zadecydował o wysłaniu kompletu polskich biathlonistów do Soczi, ale w 2010 do Vancouver polecieli jedynie: Tomasz Sikora i Łukasz Szczurek (o nominacji dla tego drugiego zadecydowało zapunktowanie w PŚ tuż przed ogłoszeniem nominacji, 28. lokata w biegu długim podczas Pucharu Świata w Anterselvie do dziś pozostaje najwyższym miejscem tego zawodnika w zawodach PŚ), choć Polska miała wówczas prawo do wystawienia większej liczby biathlonistów.

Walka o olimpijskie kwalifikacje polskich biathlonistów ma także znaczenie dla naszych biathlonistek. Tylko wtedy, gdy dwóch Polaków zakwalifikuje się do igrzysk, to 20 lutego w Pjonczangu będzie mogła wystąpić polska sztafeta mieszana.