Jakov Fak na stałe powrócił do grona najlepszych biathlonistów świata. W pięciu tegorocznych startach trzykrotnie zajmował miejsca na podium. Reprezentant Słowenii imponuje zwłaszcza formą strzelecką. - Latem trenowałem z Ukrainkami, to dlatego - tłumaczy dwukrotny mistrz świata.

W sobotę na trasie biegu na dochodzenie Chorwat awansował z trzeciego miejsca po sprincie na drugą lokatę.

- Na trasie było ciężko, ale starałem się zachowywać spokój na strzelnicy i popełnić jak najmniej błędów. Przydarzył się tylko jeden, z czego się cieszę, bo warunki dziś ponownie nie należały do najłatwiejszych. Strzelanie było dzisiaj moją przewagą, którą udało się wykorzystać - powiedział Fak, który wytłumaczył skąd się wzięła tak dobra dyspozycja na strzelnicy. - W tym roku latem trenowałem dużo z dziewczynami z Ukrainy, które są znane z dobrego strzelania. Zależało mi na tym by je pokonać i okazuje się, że te nasze pojedynki przynoszą teraz efekty na polu rywalizacji z mężczyznami - dodał.

Dobre wyniki zaowocowały awansem na trzecie miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. 

- Zależy mi na tym by dalej utrzymywać tak wysoką formę i pozostać zdrowym. Mam pewne obawy przed startem w Le Grand Bornand, bo cztery lata temu zatrułem się tam jedzeniem i mogłem wystartować tylko w jednym biegu. Mam nadzieję, że pod tym względem zaszła tam poprawa - skomentował.

Na te ostatnie słowa obruszył się siedzący obok Martin Fourcade. - Zatruć się we Francji? Niemożliwe, pewnie przywiozłeś to jedzenie ze Słowenii - zażartował.

Zawody w Le Grand Bornand od przyszłego czwartku. Panom pozostał jeszcze wyścig sztafet w Hochfilzen. Zaplanowany jest na godzinę 11:30 w niedzielę.

Powiązane osoby

 Słowenia | mężczyzna | Jakov Fak