Torgersen: Poprawialiśmy się jako zespół

Za Tobiasem Torgersenem pucharowy debiut w roli trenera reprezentacji Polski. Jak go ocenia? Czy jest zaskoczony formą swoich podopiecznych? Czy myśli już o składzie sztafety na zawody w Hochfilzen? M. in. o tym w naszej rozmowie z opiekunem polskich biathlonistek.

Jest Pan usatysfakcjonowany przebiegiem pierwszego Pucharu Świata w sezonie?

- Z samych wyników może nie do końca, ale z tego co za nimi stało już tak. Wszyscy dookoła wykonali dobrą robotę, dzięki czemu poprawialiśmy się jako zespół. Wciąż stać nas jednak na więcej, co niedługo powinno przynieść więcej satysfakcjonującyh wyników. Bardzo cieszyło mnie jednak to jak dziewczyny zaprezentowały się w sprincie, zwłaszcza po tym rozczarowującym występie w biegu indywidualnym. Zawodnicy, serwis, cały sztab – wszyscy pracowali bardzo ciężko.

Efekty było widać również podczas biegu na dochodzenie. Po drugim strzelaniu Weronika Nowakowska awansowała do czołowej dziesiątki, co zaostrzyło nasze apetyty. Czy wie Pan już co poszło nie tak w drugiej części niedzielnej rywalizacji?

- Ten moment, gdy Weronika wybiegała jako dziesiąta dał nam wiele radości. Upewniliśmy się, że jeśli spełnimy wszystkie warunki, jakie są po naszej stronie, to możemy być w czołówce. Myślę, że Wera też cieszyła się tą chwilą, ale presja i może trochę wiatr spowodowało, że nie zachowała należytego skupienia. Pamiętajmy, że Weronika nie startowała przez rok i trochę czasu jeszcze potrwa zanim znów będzie się czuć komfortowo biegnąc w czołówce. Dobrze jednak, że znalazła się w takiej sytuacji. Jestem pewien, że gdy niebawem wypadki potoczą się podobnie to poradzi sobie już zdecydowanie lepiej.

Jest Pan trochę zdziwiony, że najwyżej klasyfikowaną Polką po zawodach w Ostersund jest Krystyna Guzik, która jako ostatnia wywalczyła sobie miejsce w składzie? Po bardzo słabym występie w biegu indywidualnym odrodziła się w sprincie i biegu na dochodzenie. Takiej reakcji się Pan od niej spodziewał?

- Dokładnie tak. To jak Krystyna prezentowała się ostatnio było dalekie od tego, do czego zdążyła wszystkich przyzwyczaić. To było dla niej frustrujące i muszę przyznać, że jestem naprawdę dumny z tego jak pokazała się w sprincie. Nie jestem zaskoczony tym, że przed każdym z biegów trudno jest wskazać zawodniczkę, która będzie najlepsza w naszym obozie. Tak było bowiem przez cały okres przygotowawczy, dziewczyny wymieniały się na pozycji liderki grupy.

Magda Gwizdoń rozpoczęła właśnie 23. sezon startów w Pucharze Świata, co czyni ją niekwestionowaną liderką pod tym względem. Czy młodemu trenerowi łatwo jest pracować z takim fenomenem jak Magda?

- Na wstępie chcę nadmienić, że Magda jest fantastyczną osobą. Jest bardzo wesoła i pozytywna, odbieram ją tak mimo, że mamy pewne problemy w komunikacji. Imponuje mi to, co do tej pory osiągnęła podczas swojej kariery. Posiadła ogrom wiedzy na temat procesów treningowych. Sama dokładnie wie co ma robić, moim zadaniem jest praca nad kilkoma detalami, które pomogą jej w osiąganiu jeszcze lepszych wyników.

Muszę zadać to pytanie – co z Moniką Hojnisz? Trzy starty, zero punktów. Czy powinniśmy zacząć się martwić?

- Jest to trochę zaskakujące, bo zarówno podczas okresu przygotowawczego, jak i w czasie pierwszych treningów na śniegu Monika była naszym najstabilniejszym punktem zespołu. Jestem pewien, że niedługo na trasie i na strzelnicy zobaczymy zupełnie inną Monikę niż w Ostersund.

Zawody w Szwecji zaskoczyły nas kilkoma rezultatami. Koukalova i Dahlmeier były nieobecne, Makarainen, Dorin Habert, Wierer i Domraczewa się nie popisały i z cienia wyszła Denise Herrmann. Pana zdaniem Niemka dołączy na stałe do czołówki?

- To, że będzie ją stać na dobre rezultaty było wiadome, ale myślę, że 90% obecnych na stadionie nie wierzyło w to, że będzie w stanie utrzymać nerwy na wodzy i odnieść zwycięstwo w biegu na dochodzenie. Doda jej to pewności siebie, będzie wiedziała jak zachować się w podobnych sytuacjach w przyszłości. Dlatego sądzę, że dołączy do czołówki na stałe, ale nie będzie już tak dominować jak w ostatnich dwóch biegach.

Jakie są plany kadry na następne kilka dni? Dziewczyny dostaną trochę wolnego? Kolejny start dopiero w piątek w Hochfilzen.

- Jeśli chcemy realizować nasze cele to nie ma czasu na odpoczynek! Żartuję, będzie trochę luźniej. Nie będzie to pełna regeneracja, ale coś około tego.

We wspomnianym Hochfilzen czeka nas pierwsza w tym sezonie sztafeta. Myślał już Pan nad składem, a w zasadzie to nad kolejnością w jakiej wystartują Polki?

- Oczywiście. Myślę o tym cały czas, ale nic nie jest jeszcze pewne. Będę chciał porozmawiać o tym jeszcze z drużyną. Na pewno nie możemy się już doczekać tego wyścigu.