Nasi po ostatnim występie w Hochfilzen

W ostatnim starcie biało-czerwonych podczas MŚ w Hochfilzen męska sztafeta zajęła 24. miejsce. Po biegu nasi reprezentanci zgodnie podkreślali, że stać ich na więcej. - Pewnie gdybym strącił ostatni strzał to bym uciekł przed Rosjanami i nie dał się zdublować - powiedział Rafał Penar.

Łukasz Szczurek:

- Nie był to mój najlepszy start. Mam pretensje do siebie zwłaszcza za postawę na strzelnicy. Długo strzelałem, a do tego niezbyt pewnie. W tym czasie gdy dobierałem dwa naboje podczas pierwszego strzelania to niektórzy byliby pewnie w stanie strzelić i jeszcze obiec rundę. Wkradł się chaos, chyba za bardzo chciałem. Na trasie pomimo tego, że to miejsce było odległe to czas biegu nie powinien być słaby. Nieszczególnie lubię jednak biegać na pierwszej zmianie. Szczególnie na tym pierwszym kole jest tłok. Starałem się oszczędzać siły. Zawodnicy z tyłu mocno się przepychają i jest to niewygodne.

- Mistrzostwa nie były dla mnie udane. Jedyny promyk nadziei dał bieg długi. Ze względu na problemy ze zdrowiem budowanie formy nie wyszło tak jak chciałem. Wydaje mi się, że trzeba było w moim przypadku odpuścić trzy tygodnie przed zawodami i budować formę książkowo. W tym sezonie nie było jednak na to szans. Raz, że choroba, dwa, że walczymy o igrzyska, a trzy, że mieliśmy mistrzostwa Europy w Dusznikach. Nie było kiedy odpuścić.


Grzegorz Guzik:

- Na trasie czułem się podobnie jak w biegu długim. Brakuje troszkę mocy, może dlatego, że to już druga taka impreza pod rząd i trochę tych startów już za mną. Szkoda leżaka. Miałem dwa pudła i trzy naboje. Powinienem sobie z tym poradzić, nie mam dla siebie wytłumaczenia. Takie rzeczy nie powinny mieć miejsca na tym poziomie. Można się było już po leżaku przesunąć nawet o cztery pozycje.

- Pierwszy weekend był w moim wykonaniu zdecydowanie lepszy. Sprint był ciągiem dalszym udanych mistrzostw Europy. Szkoda, że w biegu na dochodzenie już na samym początku pomyślałem, że dobrym pierwszym strzelaniem mogę przesunąć się o kilka ładnych pozycji i to mnie gdzieś zgubiło. To już któryś raz. Myślę, że przed przyszłym sezonem rozpocznę pracę z psychologiem. Potrzebuję kogoś kto pomógłby poukładać myśli przed strzelaniem, nie zwracać uwagi na otoczenie.

- Do wylotu do Korei mamy pięć dni, które spędzimy w domu. To pozwoli nam odpocząć i nabrać nowych sił. Wierzę, że kolejne starty w tym sezonie będą dobre. To nad czym pracowałem w tym sezonie i te ekstra treningi, które sobie dokładałem przynoszą efekt. Będę się chciał pokazać w jednym czy dwóch biegach z naprawdę dobrej strony, bo wiem, że mnie na to stać.

Andrzej Nędza-Kubiniec:

- Strasznie ciężko mi się dzisiaj biegło. Nie wiem dlaczego. Od razu na pierwszym zjeździe miałem wywrotkę. Chciałem wyprzedzić Białorusina, bo szybciej od niego biegłem, ale zaczepiłem narty i od razu nogi mi spięło tak, że na kolejnym podbiegu nie byłem w stanie już powalczyć.

- Mistrzostwa i tak zaliczam na plus. Jestem zadowolony ze strzelania. W biegu indywidualnym dobrze czułem się na trasie, jedyny niedosyt pozostaje po dzisiejszej sztafecie.


Rafał Penar:

- Nie zdążyłem się dzisiaj niestety zmęczyć. Niewiele zabrakło do tego żeby wyprzedzić Koreańczyka. Trasa była jednak już tak rozbita, że nie byłem w stanie złapać swojego rytmu i przyspieszyć. Starałem się szybciej strzelać i niestety ostatni strzał okazał się pudłem. Pewnie gdybym go strącił to bym uciekł przed Rosjanami i nie dał się zdublować. Niestety musiałem dobierać i nie pozwolono mi wyruszyć na kolejne okrążenie. Szkoda dzisiejszego występu, powinno być zdecydowanie lepiej. Do tej pory wychodziły nam starty w okolicach dwudziestego miejsca, raz nawet udało nam się nie dać zdublować, myślałem, że dzisiaj będzie lepiej.

- Nigdy jeszcze się tak źle nie czułem ze swoją formą jak w tym sezonie. W Anterselwie startowałem z gorączką. Teraz po tej chorobie w ogóle nie mogę dojść do siebie

Powiązane osoby

 Polska | mężczyzna | Andrzej Nędza-Kubiniec

 Polska | mężczyzna | Rafał Penar

 Polska | mężczyzna | Grzegorz Guzik

 Polska | mężczyzna | Łukasz Szczurek