Anders Besseberg ponownie zabrał głos w sprawie afer dopingowych. Jego zdaniem ujawnione przypadki oszustw pokazują, że służby antydopingowe dobrze wykonują swoją pracę.

Prezydent IBU w ostatnich tygodniach był pod sporą presją środowiska biathlonowego, które domagało się zawieszenia całej reprezentacji Rosji. Miało to być pokłosie raportu McLarena i listy WADA zawierających nazwiska rosyjskich biathlonistów, co do których są pewne wątpliwości co do ich uczciwości. Besseberg wyjaśnił dlaczego nie ugiął się pod presją i nie zawiesił Rosjan.

- Nie możemy ryzykować karania niewinnych sportowców. Zawieszenie czystych biathlonistów jest znacznie gorsze niż złapanie sprawcy - powiedział Besseberg w wywiadzie dla Tiroler Tageszeitung.

- W ostatnich latach w biathlonie ujawnionych zostało sporo przypadków stosowania dopingu, co świadczy o doskonałej pracy służb antydopingowych - dodał.

Tymczasem opublikowano list wystosowany pod koniec stycznia przez Alexandra Krawcowa, prezesa Rosyjskiego Związku Biathlonu, w którym domaga się od Besseberga reakcji na wpisy dokonane przez Martina Fourcade'a oraz Aristida Begue'a na portalach społecznościowych. Francuscy biathloniści mieli w nich napiętnować Alexandra Łoginowa, rosyjskiego biathlonisty, który wrócił do rywalizacji po dwuletniej dyskwalifikacji za stosowanie EPO.