Trójgłos po sztafecie

Polki zajęły siódme miejsce w biegu sztafetowym podczas MŚ w Hochfilzen, czym wyrównały swoje najlepsze osiągnięcie w tym sezonie. Każda z naszych zawodniczek spisała się dobrze dokładając cegiełkę do tego niezłego wyniku. - Ten start nam wyszedł - skomentowała po biegu Krystyna Guzik.

Monika Hojnisz:

- Mogę być zadowolona z dzisiejszego startu, choć ostatnie koło trochę mi się dało we znaki. Kilka zawodniczek mnie doszło. Próbowałam się za nimi utrzymać, ale nie był to byle kto, bo chociażby Julia Dżyma. Nie oczekujmy, że nagle za nią pobiegnę.

- Warunki były trudne, ale narty miałyśmy przygotowane świetnie. Na strzelnicy mogłam mieć trochę mniej pudeł na leżaku. Szkoda, ale i tak się cieszę. Nie mogę bowiem powiedzieć, że byłam dobrze przygotowana do tych zawodów. Jak się ma formę to się to czuję. Sezon się jednak nie kończy i mam nadzieję, że coś jeszcze zawojuję na tych trzech Pucharach Świata, które zostały.

Kinga Mitoraj:
- Miałam problemy w stójce. Po ostatnich moich strzelaniach to i tak się cieszę, że tak wyszło. Przy pierwszym doładowaniu widziałam, że dziewczyny już uciekają i za szybko chciałam. Później przyszło opamiętanie, że jednak trzeba strzelać w swoim tempie. Na szczęście udało się przypilnować dobitkę. Walczyłam jak mogłam, wiedziałam, że walczę dla drużyny.

- Początek sezonu był dla mnie trudny, dopiero teraz czuję, że zaczynam się rozpędzać. Dla mnie te mistrzostwa to nabieranie nowych doświadczeń. Trochę mi szkoda sprintu, bo mogłam startować w biegu na dochodzenie. Ten błąd z przebiegnięciem karnej rundy na zapas będę pamiętać do końca życia.

Krystyna Guzik:
- Na strzelnicy wyglądało dzisiaj wszystko fajnie. Szkoda, że brakło mi na ostatnim kole. Na podbiegu się trzymałam Szwedki, ale odjechała mi na zjeździe. One słyną z tego, że mają znakomite narty. Na końcówce nic nie byłam w stanie nic zrobić. Myślę, że mamy jednak powody do zadowolenia. Nie liczyłam wcale na ten bieg, a mamy siódme miejsce i chyba możemy powiedzieć, że ten start nam wyszedł.

- Uważam, że to były jedne z najgorszych mistrzostw świata w moim wykonaniu. Nie ma się czemu dziwić. Tak naprawdę przygotowywałam się tylko 2,5 miesiąca do sezonu. Później zaczęły się starty i nie było już czasu na jakąś pracę pomiędzy zawodami. Jak na to przez co przeszłam i tak uważam, że jestem na niezłym poziomie. To dobrze rokuje przed kolejnym sezonem.

- Myślę, że od wielu lat jest ten sam bodziec treningowy i w pewnym momencie przychodzi taki czas, że ten bodziec już nie działa. Już dawno powinna nastąpić zmiana treningów. Od bodajże czterech lat walczyłyśmy o to by pojawiła się u nas indywidualizacja treningów, żeby każda troszeczkę inaczej trenowała i wszystko nie było wrzucane do jednego worka. Tylko i wyłącznie o to nam chodziło. Nie udało się jednak tego zrobić. Grupa nam się rozleciała i trudno to teraz wszystko pozbierać do kupy i liczyć na dobre wyniki.

- Bardzo boję się tych wszystkich spotkań dotyczących nowego sezonu przygotowawczego, bo wiem, że bardzo ciężko będzie się dogadać. Trudno będzie zbudować kadrę na nowo. Mam jednak nadzieję, że wszyscy się porozumiemy i trening będzie dopasowany do zawodników. Będziemy mieć inny bodziec treningowy i nie będzie czegoś takiego, że faworyzujemy jednego zawodnika i robimy wszystko dla niego.

Powiązane osoby

 Polska | kobieta | Kinga Mitoraj

 Polska | kobieta | Krystyna Guzik

 Polska | kobieta | Monika Hojnisz