Koukalova w końcu ze złotem!

Czternaście lat czekali czescy kibice na kolejne złoto mistrzostw świata w indywidualnej konkurencji kobiecej. Mistrzynią świata w sprincie została Gabriela Koukalova. Polki uplasowały się poza czołową trzydziestką.

Zawody ze względu na to, że część kandydatek do medali zdecydowała się na start z wysokimi numerami trzymały w napięciu do samego końca. I to właśnie jedna z tych zawodniczek - Gabriela Koukalova - okazała się zwyciężczynią zawodów.

Biathlonistki startujące na początku zawodziły. Marie Dorin Habert, Kaisa Makarainen i Dorothea Wierer pudłowały i ostatecznie w komplecie zostały sklasyfikowane poza czołową szóstką. Żeby liczyć się w walce o podium, należało dzisiaj strzelać bezbłędnie. Jako jedna z pierwszych dokonała tego Anais Chevalier. Francuzka jak na jedną z rewelacji tego sezonu przystało, do dobrego strzelania dołożyła szybki bieg i na dłuższy czas objęła prowadzenie. Jak się okazało starczyło to do brązowego medalu, który jest największym sukcesem w jej dotychczasowej karierze.

Na pierwszym miejscu Francuzkę zmieniła dopiero startująca z numerem 64. Laura Dahlmaier. W momencie gdy finiszowała wydawało się, że zaliczyła perfekcyjny występ. Nie dość, że była bezbłędna na strzelnicy, to jeszcze świetnie pobiegła. Później okazało się, że można było strzelać i pobiec nawet szybciej. Dokonała tego Gabriela Koukalova, której sprzyjał dodatkowo fakt, że w późniejszej fazie rywalizacji trasa była nieco bardziej zmrożona. Czeszka nie miała najlepszego czasu tylko na dwóch pierwszych punktach pomiaru czasu, na wszystkich kolejnych nie miała już sobie równych. Na starcie niedzielnego biegu na dochodzenie będzie miała cztery sekundy przewagi nad Dahlmeier.

Na mecie Koukalova zalała się łzami - nic dziwnego, w końcu po kilku dobrych latach w czołówce, w jej dorobku medalowym wciąż brakowało tego z najcenniejszego kruszcu wywalczonego w pojedynkę. Do tej pory mogła się pochwalić jedynie złotem MŚ w sztafecie mieszanej. Ulżyło też zapewne czeskim kibicom, którzy na złoto swojej zawodniczki czekali od 2003 roku, gdy w Chanty Mansyjsku bieg na 15km wygrywała Katerina Holubcova.

Zadowolone ze swojego występu, a zarazem rozczarowane brakiem miejsca na podium mogą być Włoszki, wśród których niespodziewanie to nie Dorothea Wierer (21. miejsce) odgrywała czołową rolę. Czwarte miejsce zajęła Lisa Vittozzi, a z piątym wynikiem zawody ukończyła Federica Sanfilippo. Pierwszą szóstkę uzupełnia druga najlepsza z Niemek Vanessa Hinz. Cała pierwsza szóstka strzelała bezbłędnie.

Tego samego nie można powiedzieć o Darii Domraczewej, która po powrocie z urlopu macierzyńskiego z biegu na bieg prezentuje coraz wyższą formę fizyczną. W parze z niezłymi czasami biegu nie idzie niestety celne strzelanie. Trzy karne rundy spowodowały, że zamiast walczyć o podium, Białorusinka zajęła dopiero 27. miejsce.

Żadna z naszych reprezentantek nie strzelała bezbłędnie, co spowodowało, że próżno szukać polskich nazwisk w czołówce. Magdalena Gwizdoń i Monika Hojnisz spudłowały po dwa razy i zajęły 38. i 39. miejsce. Krystyna Guzik i Kinga Mitoraj zanotowały tylko po jednej karnej rundzie, ale słabiej pobiegły i nie wywalczyły pucharowych punktów. Guzik sklasyfikowana została na 53. miejscu, natomiast Mitoraj uzyskała 67. czas dnia.

WYNIKI

fot. Szymon Sikora/PZBiath

Powiązane osoby

 Niemcy | kobieta | Laura Dahlmeier

 Francja | kobieta | Anais Chevalier

 Czechy | kobieta | Gabriela Koukalova