Braisaz: Nie wierzyłam trenerom

Justine Braisaz pozostaje największą pozytywną niespodzianką pierwszych tygodni nowego sezonu. Dwudziestolatka z Francji w każdym biegu zaskakuje świetną formą. W piątek po raz pierwszy w karierze - i zapewne nie ostatni - stanęła na pucharowym podium.

Francuzka strzelała bezbłędnie i na ostatnią pętlę wybiegała jako pierwsza z przewagą dziewięciu sekund nad Laurą Dahlmeier. Na mecie górą była jednak Niemka. Braisaz nie przejmowała się jednak porażką, bo druga lokata i tak jest jej największym sukcesem w karierze.

- Jestem przeszczęśliwa tym jak ułożył się bieg. Strzelanie zazwyczaj nie jest mocną stroną, a dzisiaj było naprawdę dobrze. Trzeba było dzisiaj być bardzo precyzyjnym, bo przy tych warunkach każdy błąd na strzelnicy był bardzo kosztowny - powiedziała Braisaz.

- Nie wierzyłam trenerom gdy przekazywali mi, że prowadzę. Rano nie chciało mi się wstawać z łóżka. Nie sądziłam, że uda mi się osiągnąć taki rezultat - dodała.

- Latem udało się wykonać kawał dobrej roboty na treningach. Wydaje mi się, że poprawiłam zarówno bieg, jak i strzelanie. To jednak dopiero początek sezonu. Musimy poczekać jak się rozwinie - zakończyła.

Po czterech biegach Braisaz zajmuje czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Świata. Do trzeciej Kaisy Makarainen traci tylko jeden punkt.

Powiązane osoby

 Francja | kobieta | Justine Braisaz