Dominacja Francuzów, pogrom Norwegów

Zawody w Sjusjoen co roku były wielkim świętem norweskiego biathlonu. Po dzisiejszym biegu ze startu wspólnego mężczyzn organizatorzy pewnie w przyszłym roku zastanowią się nad sensem zapraszania reprezentantów innego kraju...

Wszystko z powodu kapitalnego występu reprezentantów Francji, którzy w komplecie zameldowali się w czołowej szóstce. I to pod nieobecność Martina Fourcade'a, który po sobotniej wygranej w sprincie postanowił zrobić sobie wolne. Wygrał jego starszy brat Simon, który do ostatnich metrów drżał jednak o zwycięstwo. Napierał na niego bowiem jego imiennik - Simon Desthieux. Różnica na mecie między oboma wyniosła zaledwie trzy sekundy. W czołówce finiszowali jeszcze Fabien Claude, Jean Guillaume Beatrix oraz Quentin Fillon Malliet.

Jedynym biathlonistą, który dzisiaj próbował przeciwstawić się trójkolorowej sile był Krasimir Anew. Bułgar wraz Fourcadem byli jedynymi biathlonistami w stawce, którzy strzelali bezbłędnie. Anew mógł liczyć nawet na drugie miejsce, ale na ostatniej rundzie biegowej nie wytrzymał tempa Desthieux.

Klęską zakończył się występ reprezentantów gospodarzy. Na starcie zabrakło co prawda Emila Hegle Svendsena oraz chorego Tarjei Boe, ale po świetnym sobotnim występie Johannesa Boe (był drugi) liczono, że dzisiaj nie będzie miał sobie równych. Aktualny mistrz świata w biegu ze startu wspólnego spudłował sześciokrotnie i do mety dotarł jako jedenasty. Niewiele lepiej spisał się Ole Einar Bjoerndalen, który z czterema karnymi rundami na koncie był zaledwie dziesiąty. Najwyżej - na siódmym miejscu - spośród Norwegów sklasyfikowany został Lars Helge Birkeland, czym przybliżył się zapewne do wyjazdu na Puchar Świata w Ostersund.

Cykl najbardziej prestiżowych zawodów biathlonowych rusza 27 listopada.

Powiązane osoby

 Francja | mężczyzna | Simon Desthieux

 Francja | mężczyzna | Simon Fourcade

 Bułgaria | mężczyzna | Krasimir Anew