Niemieckojęzyczna czołówka

Austriacy i Niemcy zdominowali konkurencję męskiego sprintu biathlonowych zawodów Pucharu Świata w Chanty Mansyjsku. Przedstawiciele tych nacji zajęli w sumie sześć miejsc w pierwszej dziesiątce.

Największy sukces to z całą pewnością pierwsze miejsce Juliana Eberharda. Do tej pory jego najlepszy wynik w Pucharze Świata to piąte miejsce w tegorocznym sprincie w Canmore.

- Mistrzostwa świata były bardzo rozczarowujące. Rozczarowałem wiele osób, ale i sam siebie. Wiedziałem, że jest jeszcze szansa, żeby dobrze skończyć sezon. Moim celem było dzisiaj podium – mówił Austriak na konferencji prasowej pod konkursie.

Nie żałuje też, że sukces przyszedł tak późno - To ważne, aby mieć dobry koniec sezonu. Okres przygotowawczy trwa bardzo długo i potrzeba wiele motywacji do ciężkiego treningu.

Podobne odczucia miał Simon Schempp - Oczekiwałem więcej po mistrzostwach świata, ale to było trochę za wcześnie dla mnie, po mojej chorobie. Teraz wróciłem do dobrej formy.

Arnd Peiffer obchodzi dzisiaj urodziny i trzecim miejscem zrobił sobie doskonały prezent. Nic w tym dziwnego, niemiecki zawodnik bardzo lubi trasy w Chanty Mansyjsku i wielokrotnie zajmował tam miejsca na podium. Czuję się tu dobrze i jestem trochę rozczarowany, że nie będzie Chantów w przyszłym sezonie. To trudne dla mnie – żartował.

Peiffer podsumował też dobre miejsca pozostałych Niemców – wciąż chcemy osiągać dobre wyniki, nie jesteśmy jeszcze na wakacjach. Wszyscy są zmotywowani.

Powiązane osoby

 Niemcy | mężczyzna | Simon Schempp

 Niemcy | mężczyzna | Arnd Peiffer

 Austria | mężczyzna | Julian Eberhard