Dorothea Wierer dołączyła do Karin Oberhofer i została drugą w historii Włoszką z indywidualnym medalem mistrzostw świata. 26-latka przegrała w niedzielnym biegu na dochodzenie tylko z Laurą Dahlmeier.

Mimo wielu medali w rywalizacji juniorskiej, na swój pierwszy sukces na dużej seniorskiej imprezie Wierer trochę musiała poczekać. Blisko była już przed rokiem, gdy już odbierała gratulacje za trzecie miejsce w biegu na 15km.  Wtedy z podium zepchnęła ją startująca z jednym z ostatnich numerów Jekaterina Jurłowa. Jej mistrzostwo było największą sensacją tamtych mistrzostw. Tegoroczny czempionat zaczął się dla Wierer podobnie. W sprincie otarła się o podium plasując się ostatecznie na piątym miejscu. W biegu pościgowym w końcu przełamała się i wywalczyła srebrny medal.

- Jest to dla mnie wyjątkowa chwila. Nie było łatwo, bo wszyscy są perfekcyjnie przygotowani do tych mistrzostw. Miałam ostatnio problemy ze strzelaniem. Na treningach w ubiegłym tygodniu nie byłam w stanie strzelać bez pudła. Było to bardzo dziwne uczucie - relacjonowała Włoszka po biegu. - Mam problemy ze snem. W nocy przed sprintem zasnęła dopiero o 4 rano. Zapewne z powodu presji - dodała.

Co jest tajemnicą sukcesu Wierer? Jej zdaniem dojrzałość, której nabrała przez ostatni rok. - Nie bez znaczenia jest również to, że o wiele lepiej spisuje się w biegu. Chciałabym na tych mistrzostwach wywalczyć przynajmniej jeszcze jeden medal - zakończyła wicemistrzyni świata.

To dopiero czwarty medal mistrzostw świata w kobiecym biathlonie dla reprezentacji Włoch. Obok srebra Wierer oraz brązu Oberhofer sprzed roku na podium stawała włoska sztafeta. W 2013 oraz w 2015 roku Włoszki były trzecie.

Powiązane osoby

 Włochy | kobieta | Dorothea Wierer