Mistrz olimpijski z Calgary, Dmitrij Wasiliew, jest zdania, że Dmitrij Małyszko i Aleksiej Wołkow nie zasłużyli na miejsce w składzie na mistrzostwa świata. Anfisa Rezcowa nie rozumie z kolei dlaczego  ostatnie zgrupowanie kadry odbyło się w Sankt Petersburgu.

Ricco Gross nie ma łatwego życia. Mimo, że wyniki jego podopiecznych w tym sezonie nie są złe, musi się zmagać z pojawiającą się zewsząd krytyką ze strony dawnych mistrzów. Dmitrij Wasiliew, który ze sztafetą ZSRR sięgał po złoto igrzysk w Calgary (1988) oraz mistrzostw świata w Oslo (1986) przyznał, że nie rozumie decyzji personalnych niemieckiego trenera kadry mężczyzn.

- Wołkow nie zasługuje na miejsce w składzie. Nie rozumiem za jakie zasługi został zabrany do Holmenkollen. Zajął co prawda trzecie miejsce w zawodach Pucharu Świata, ale to było w listopadzie, czyli dawno temu. Powinien był startować w Tjumeni, gdzie mógłby udowodnić swoją wartość. To samo tyczy się zresztą Małyszki - powiedział Wasiliew.

Rezcowa, która mistrzynią olimpijską w biathlonie zostawała w Ablertville i Lillehammer, skrytykowała z kolei Grossa za wybór miejsca ostatniego zgrupowania przed mistrzostwami świata.

- Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem, co było motywacją do wyboru Sankt Petersburga na miejsce ostatniego zgrupowania. Żeńska reprezentacja trenowała w tym czasie w Beitostolen na wysokości 900m nad poziomem morza, co wydaje mi się zdecydowanie rozsądniejszym wyborem. Przed najważniejszą imprezą sezonu zwykło się bowiem schodzić z gór na niziny - powiedziała. - Być może zadecydował podobny klimat. W Sankt Petersburgu, podobnie jak w Oslo jest bardzo duża wilgotność - dodała.

Podczas wspomnianego obozu w Sankt Petersburgu doszło do wewnętrznego sprawdzianiu formy, w którym najlepszy okazał się Anton Szypulin. Drugie miejsce zajął Aleksiej Wołkow, a trzecie Maksim Cwietkow.

Powiązane osoby

 Rosja | mężczyzna | Dmitrij Małyszko

 Rosja | mężczyzna | Aleksiej Wołkow