Szybka decyzja Alfreda Edera

Alfred Eder w wywiadzie dla portalu biathlon-online.de opowiada, że nie zastanawiał się długo nad podjęciem pracy z reprezentacją Białorusi. Dowiadujemy się również o kłopotach ze wzrokiem, jakie latem miała Nadieżda Skardino.

Eder we wrześniu tego roku ogłoszony został nowym trenerem Darii Domraczewej i jej koleżanek. Stało się to pięć miesięcy po tym, gdy z kadrą rozstał się Klaus Siebert.

Zadecydowały o tym kłopoty zdrowotne, a dokładniej choroba nowotoworowa, z którą od lat zmaga się 59-letni Siebert. Nowy trener Domraczewej jest jego rywalem z biathlonowych tras. Alfred Eder jest dwukrotnym brązowym medalistą MŚ - sukcesy te osiągał będąc już po trzydziestce w latach osiemdziesiątych. Karierę zakończył mając 41 lat i sześć startów na igrzyskach za sobą. Później zajął się pracą trenerską podejmując wieloletnią współpracę z reprezentacją Austrii w biathlonie.

W 2007 Austriacki Komitet Olimpijski nałożył na niego karę dożywotniej dyskwalifikacji za udział w aferze dopingowej z igrzysk w 2006 roku (tzw. "defenestracja turyńska"). Dwa lata później został oczyszczony z zarzutów przez FIS.

- Byłem w kontakcie z Białoruskim Związkiem Biathlonowym od dłuższego czasu, a poważnie i interesująco zrobiło się pod koniec maja, na początku czerwca. Wtedy to już raczej szybko podjąłem decyzję – mówi w wywiadzie dla biathlon-online.de Eder. - Pierwsze wspólne zgrupowanie odbyliśmy w Hochfilzen i wtedy stało się dla mnie jasne, że to jest to, że koniecznie muszę podjąć to wyzwanie. Nie dostanę już w życiu wielu podobnych szans na pracę z tak dobrą drużyną. Mam świadomość, że może ona być jednocześnie przekleństwem jak i błogosławieństwem, ale Daria potrafi sobie radzić z porażkami, a poza tym i tak jest zazwyczaj bardzo wysoko. Każdy wie, że w biathlonie nie da się wygrywać każdego biegu; to zbyt skomplikowana dyscyplina – dodał.

Eder nie wprowadził do treningu Domraczewej wielu nowinek. - Na tym poziomie nie zostało już wiele nowego, chodzi głównie o detale. W tym sezonie Daria strzela bardzo pewnie, co, mam nadzieję, pokaże również w Hochfilzen. Panują tu bardzo dobre warunki, lepsze niż w Oestersund, mniej też wieje. Pogoda sprzyja osiąganiu dobrych wyników strzeleckich – powiedział ojciec Simona Edera.

Kadra Białorusi to przede wszystkim Domraczewa, ale nie tylko. Nadieżda Skardino (na zdjęciu) w Soczi również stała przecież indywidualnie na podium. Przygotowania tej zawodniczki były utrudnione z powodu kłopotów ze zdrowiem.

- Nadia przeszła ciężką operację oka, po raz drugi prawego, w związku z czym nie mogła strzelać z jego wykorzystaniem. Lekarz poradził jej przestawić się na lewe oko, można więc sobie wyobrazić, jak trudne było dla niej ostatnie pół roku treningów. Musieliśmy znaleźć kogoś, kto zbuduje dla niej nowe łoże karabinu, co ostatecznie udało się zaledwie półtora miesiąca przed rozpoczęciem sezonu. Jak się okazuje, nie było jeszcze za późno, skoro Nadia zajęła w Oestersund czwarte miejsce w biegu indywidualnym. Nie przypominam sobie, aby podobne łoże kiedykolwiek było używane w Pucharze Świata. Nadia nie może obecnie strzelać szybciej, ale najważniejsze, że trafia. W sprincie miała pecha, upadek ją praktycznie wyeliminował, celownik jej się przestawił i straciła dużo czasu, ale mam nadzieję, że w Hochfilzen pokaże, na co naprawdę ją stać – zakończył Eder.

tłum. z biathlon-online.de Karolina Wachowicz

Powiązane osoby

 Austria | mężczyzna | Alfred Eder

 Białoruś | kobieta | Daria Domraczewa

 Białoruś | kobieta | Nadieżda Skardino